You are currently browsing the monthly archive for luty 2007.
Wiem, że nie zaczyna się od podsumowania. Jednak podsumowując, dzisiejszy dzień zaczął się dobrze, choć wcześnie i skończył się również dobrze, mimo wielu niepozytywnych momentów. A skoro dzień kończy się dobrze, to zapomina się o tym, co było niedobrze.
Jednak dziś “wielki” dzień. 5 dni w jakże zaszczytnym miesiącu maju mogę sobie wyrzucić z życiorysu. Zarówno pod względem czasowym, jak i stresogennym. Już mi drżą kolana… Od dziś zacznę łykać lecytynkę. Jakiś czas przed majem zacznę pić melisę na uspokojenie i jakoś to będzie. Kurcze… o czymś zapomniałam. Hmmm… a tak. Wypadałoby się zacząć uczyć!!! Cholera… Ale co tam, dziś kolejny dzień przebumelowałam! Aż mi wstyd za siebie. Ale chyba tylko tyle. Motywacji nadal jak nie było, tak nie ma. Gorzej niż przykre.
Oglądałm film, o niej i księciu z… tym razem Danii. I jak tu kurcze nie wierzyć i nie czekać na księcia z bajki? Wprawdzie wiem, że ideały nie istnieją, ale książęta przecież tak. Pozytywnie.
A z pozytywności jeszcze jogurt pitny truskawkowo-bananowy. Tylko zdecydowanie za szybko się skończył.
Chyba się starzeję. Nie brzmi to zbyt optymistycznie jak na mój gust. Zrzędliwa się jakaś taka zrobiłam… Przesadzam. Jak zwykle.
Jakoś tak ostatnio zastanawiam się nad swoim miejscem w tej cudownej organizacji. Wiele rzeczy, które do tej pory robiłam przestało mnie cieszyć. Zawsze robiłam coś dla kogoś, a teraz chcę robić coś przede wszystkim dla siebie. Tylko czemu tak się wstydzę, gdy myślę o tym co by tu dla siebie znaleźć? Egoizm. Czy do tego się dorasta, czy jak to się dzieje? A może to jest wrodzone, tylko ujawnia się dopiero wtedy gdy człowiek chronicznie zapomina o sobie? W każdym bądź razie przejawy mojego egoistycznego myślenia nie przez wszystkich odbierane są pozytywnie. Przykre, bo wynika to tylko z niewiedzy, i co najgorsze z NIEchęci dowiedzenia się, o co w tym całym moim egoiźmie chodzi. Ale decyzje podjełam. W końcu trzeba zacząć o siebie dbać. I co najpiękniejsze, najbliźsi ludzie mnie rozumieją i popierają. A reszta… chyba nie chce mi się nimi przejmować
I znów jestem sławna. Taka jedna druhna (nie ona pierwsza) poprosiła mnie o chwyty do mojej piosenki. Miłe. Wygrzebałam aż z tego wszystkiego swój magiczny zeszycik z wierszami…
Idziesz zawsze przed siebie
pod wiatr
pod prąd
pod pociąg…
rzuciłeś się
gdy ucichł wiatr
i ktoś wyciągnął wtyczkę z kontaktu…
(7.02.2004)
Nie noszę korony, błękitnej krwi też nie posiadam mimo, że przez skórę niebieszczą się żyły… Swoich korzeni też nie sprawdzałam aż tak daleko, żeby przekonać się czy prapraprapra(…) babcia mieszkałą w wysokiej wieży. Ale jednak… Te kilka usłyszanych słów naprawdę sprawiło, że jest tak bardziej… może bardziej w sensie lepiej. Ale nie wiem. Po prostu “bardziej” :)
Ahh.. i dziękuję za to.
A z księżniczki mam napewno jedno: czekam na księcia z bajki.





