You are currently browsing the monthly archive for marzec 2007.
Dużo czasu minęło. Może za dużo, może za mało. Sama już nie wiem. Też nie sądzę, aby wszystko bardziej było poukładane niż wcześniej, większego burdelu chyba też nie ma. Taka rozbita jakaś jestem. I tym razem nie z niewyspania…
Komputer mi się spieprzył. Ale już wiem, co się stało i czeka mnie format C: i instalowanie systemu od nowa. Mam już za sobą noszenie 19 calowej krowy na pierwsze piętro i podłączenie wszystkiego, jakimś cudem nadal wszystko działa. Odziedziczyłąm te zdolności po bracie. Tak, wiem, genetycznie to niemożliwe. Komputer znów działa. Jak widać, bądź nie widac.
Za mną, zdecydowanie już ZA, wspaniały weekend w Żaganiu na krótkofalarskiej imprezce. Już dawno nigdzie nie było mi tak jak tam. Znów odnalazłam kawałek magii w swoim harcerskim życiu. Może po prostu w życiu. Takie ciepło mimo zimna. Słowa, które słyszy się rzadko. Sytuacje stanowczo niecodzienne. Już za tym tęsknie. Choć sama nie potrafię sprecyzować co było tą moją magią w tamte dni. Znów mi czegoś brakuje.
Boli mnie prawa pięta. Przypomniała mi się “Granica”. Wrócę do czasu tej we wrześniu. W końcu dostałam zaproszenie i zostałam zaklepana dla tych ludzi, a nie innych. To na swój sposób wspaniałe. Miło wiedzieć, że tym razem coś mnie dotyczy. Że nikt o mnie nie zapomina. Takie to czasem zabawne, jak człowiek nie potrafi być sam. Ja nie potrafię. Mimo, że wracam czasem do swoich czterech ścian i marzę by być sama. Cholera…
Na biurku stos książek. Kartki, płyty walają się tu i tam. Ja wtulam się w kołnież swojego polara i rozmyślam. Zostało kilka dni. Smutno i radośnie. Ale jedno jest pewne. Nie nadążam. Czuję się, jakbym patrzyła na to z boku. Już czasem nawet nie wiem na co patrzę.
Dni są po prostu codziennością. Minęły już trzy od chwil tamtej magii, a ja mam wrażenie jakby minęły tygodnie. W szkole rzeź niewiniątek. Spisałam dziś wszystko co muszę zrobić w te pięć dni i wyszło mi poł strony A5 kratka pod kratką. Tym razem serio. Bez zbędnych hiperobolizacji. Czasem człowiekowi na wszystkim zależy. Ale całe to zależenie i ambicje są po prostu bez sensu. Tylko się męczyć trzeba samemu ze sobą. I po co?
Czasem chciałabym być inna. Nie odkładać wszystkiego na potem. Mieć ładne dłonie, o pare blizn mniej. Nie mieć kilku rzeczy (kwestia w swerze kompleksów). Ale nie mogę być inna. Nie potrafię. Nie chcę. Kocham siebie za to jaka jestem. Kim jestem. I mimo tych cholernych wad, których jestem świadoma, nadal sobą być CHCĘ.
Pusto jakoś. I w głowie. I w serduchu. I za oknem. Przykro.
Co jak co, ale pierwszy dzień wiosny powinni przenieść właśnie na dzisiaj! Tak, myślę, że dziś to idealny dzień. Słońce zmieniło półkulę na dobre, na dworze 1 stopień trzyma się rękami i nogami ponad 0 na termomentrze, śnieg sypie jak oszalały i bardzo widać chce wlecieć ci do nosa, oczu, uszu, za ubranie, do rękawiczek… Grrrr… I choć jeszcze wczoraj nosiło mnie niemiłosiernie, tak, że nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić, to dziś schowałabym się pod kocyk i nic nie robiła cały dzień. Właściwie nic robić dziś nie muszę, bo jutro legalne wagary, ale zawsze gdzieś ta presja otoczenia i nastrój przyprawiający o mdłości..
Jestem pusta uczuciowo. Wniosek sprzed poprzednich kilku dni. Zero wzlotów, upadków, zauroczeń, porywów serca, motylków czy łopotań gdzie popadnie, a w szczególności za mostkiem. I to ma być wiosna? Tylko seks… no naprawdę nic więcej. ;-)
Miś, w ogóle to wykrakałaś. Korci mnie jak nie wiem. Idę sobie kulturnie korytarzem i po raz nie powiem który mijam to samo ogłoszenie. Dziś zatrzymałam się tam na dłużej. A to znaczy, że się zastanawiam. A to znaczy, że to niedobrze. Konkurs literacki. Poezja, proza, esej… do wyboru do koloru. I swoje godło. No zgadnijmy jakie?
Oddałam konspekt maturalny do sprawdzenia, a teraz modlę się w duchu, żeby był dobrze. Z nauką jak mi nie szło tak nadal nie idzie. Niech mnie ktoś w dupę kopnie… Chociaż mam lepszy pomysł.Otóź poszukuję przystojnego mężczyzny, który pomógłby mi w nauce. Sprawa jest prosta, a nauka dotyczy historii. Cała rzecz polegałaby na tym, że za moją dobrą odpowiedź/datę/wydarzenie itp. mój przystojny korepetytor ściągał by z siebie jedna rzecz. O tym co by było po całkowitym rozebraniu korepetytora to już bym sobie z nim pogadała osobiście ;-)
Wiosna to chyba jednak dobry czas. Nowe pomysły wpadają do głowy, jakoś tak chce się żyć bez tych kuretk, szalików, ŚNIEGU… Nawet o dziwno w niedzielę po naprawdę długiej przerwie napisałam wiersz. Niestety nie opublikuję go na blogu, gdyż dotyczy on moich zainteresowań, o których nie chciałabym, aby większość osób czytających mój blog wiedziała. W zamian inny wiersz. Niech no ja tylko znajdę w tym bałaganie mój magiczny zeszycik…
Intymnie
jest między słowami,
między gestami i oddechem.
Nie trzeba słów by czuć napięcie,
obawę i sens?
Choć raz zaryzykuj byś wiedział,
co tracisz…
Niepotrzebny jest gniew,
byś krzyczał do chmur.
Ciii…
Bo obudzisz mnie ze snu,
który śnię na jawie.
Snu o dłoniach i dotyku,
o ramionach i gestach,
o brzuchu i oddechu,
o ustach i pocałunku.
Tak gdzieś mnie ciągnie. Sama już nie wiem gdzie. Może na górskie szlaki, na których narzekam, że jestem zmęczona i takie tam? Może nad morze, które jest nudne, no chyba, że ogląda się zachód słońca do góry nogami. A może to nie potrzeba podróży, tylko reakcja na czas, który przybliża wciąż do nieuniknionych celów, spraw i rzeczy?
Wspaniale jest obudzić się rano, gdy słońce oślepia oczy. Wspanialej jeszcze byłoby obudzić się przy kimś. Może kiedyś, tak naprawdę się uda…
Magicznie gdzieś tam w głowie, bez sprecyzowanego powodu. Postanowienia gdzieś tam w głowie, bez motywacji do ich spełnienia. Jakieś marzenia, które pielęgnowane w głowie czekają cierpliwie na czas swojej realizacji. I kilka myśli jeszcze, kiedy wyglądam przez okno gdzieś, daleko gdzieś patrząc.
Ludzie – nieludzie.
Dłońmi swoimi
każdego dnia
dotykają każdego kawałka
swojego niedoskonałego ciała.
Pomiędzy palce
wplatają kosmyki włosów,
plotą je w warkocze,
podlewają poranną rosą…
Jako spinki we włosy
wkładają gwiazdy,
świeżo zerwane z nieba…
i cisza.
Pełna urojonych myśli.
(18.02.2004)





