You are currently browsing the monthly archive for październik 2007.
Na początku nie wyszło tak jak miało, no ale zdarzają się potknięcia. Ale w końcu wypoczeliśmy i na drugi dzien, a nawet ten sam wieczór zrobiło się ok :)
Szkoła językowa załatwiona, i naprawdę mnie to podbudowało, że mam dobry poziom angielskiego i że nie długo będę się musiała uczyć :) Trochę problemów z gramatyką, no ale się nadrobi. Nawet mogę sama w domq zanim tu wróce, bo co by tu robić do stycznia? Good idea ;)
Dziś miałam spotkanie z panią, która w Oracle sprzedawała takie zestaw do pielęgnacji paznokci naturalnymi sposobami ;) Po pierwsze podkusiło mnie, żeby dać jej się zbałamucić, tj. żeby mnie bajerowała i namawiała do kupna ;) Po drugie byłam z siebie dumna, bo naprawdę rozumiałam co ona do mnie mówi tym swoim kluskowatym angielskim ;) i co najlepsze dobrze się bawiłam bo ona była śmieszna i duuuuuuuuuuużo gadała, oj dużo. ;) Nie kupiłam w prawdzie bo drogo, ale efekt mi się podoba :) Moje paznokcie (konkretniej jeden) błyszczą, są nawilżone i takie głaaaaaaadkie na maksa :) A Mariusz powiedział, żeby to dać na bloga to jest ;) Ha. i jego paznokieć też załatwili :P
Poza tym to wypoczywam, wreszcie coś robię, załatwiam i to mnie buduje.
Mój obecny stan, nawet tak obecny jak chwile wcześniej na tym oto zdęciu:

Może zacznę od tego, że ciągle się nie wysypiam. W zeszły czwartek wstałam bladym świtem, bo wyjazd do Wrocławia. Wróciłam wieczorem zmęczona, a tu w piątek rano pobudka, pakowanie i heja w góry. W górach śniegu za kostki, a sen od 2 do góra 8 rano. Potem w poniedzialek pobudka bladym świtem kolejnym bo jazde miałam. We wtorek po 9 obudził mnie telefon i już nie mogłam spać. Dziś znów wczesne rano, bo kolejna jazda. I jakoś puki co nie szykuje się na to bym mogła odespać. Umre z niedospania… Albo co gorsza spowoduję wypadek drogowy. ;-)
I zostanę kierowcą rajdowym :D
A tak bardziej na serio to moje ostatnie stany emocjonalne przyczyniły się do powstania kilku wierszy w moim skromnym repertuaże.
Ostatnio grałam też na gitarze i śpiewałam przed zapatrzoną w siebie publicznością. I znów zrobili ze mnie szafę grającą… Zioło :*
I jeszcze nadawałam przez radio na JOTA – Jamboree On The Air. To już moje drugie.
Tym razem pojechaliśmy w Kotlinę Kłodzką, by wjechać na Śnieżnik. Niestety spadło nam dużo śniegu i za przyjemnie nie było. Mgła, zimno itp. No ale w schronisku pod szczytem byliśmy, ale łączność tylko na ręczniaku. No już trudno. Ale tu kurcze jakiś układ działa, bo co się nie pojawię w górach z radiem, to się łączności zrobić nie udaje i spada śnieg. To na pewno wina UKŁADU!!!
Moje plany na tzw. przyszłość się klarują, ale czekam jeszcze na bardzo ważnego maila i doczekać się nie mogę :/
A tu kawałek tego, co powstało ostatnimi czasy:
Za każdym razem
coraz mniej mnie to zadowala.
Nie maluję rzęs,
bo wodoodporne tusze nie dają rady.
W lustro nie patrzę,
bo nie chcę już widzieć.
Coraz bardziej bezbronna jestem,
naga przed swoimi myślami…
Burzę się jak stary dom.
(18.10.2007)
Boże, daj mi siłę
bo już nie mogę!
Nie wiem, czy wierzę,
ale to teraz nieistotne…
Mogę zwalać na PMSy
czy inne frustracje,
ale czy to aż takie straszne,
że chcę rozwalić mu łeb?
Zakopać w ogródku? Powiesić?
Jestem tylko małą,
zmęczoną kobietą.
(16.10.2007)
Od jakichś dwóch dni mnie roznosi. Wszystko przyprawia mnie o wrogie nastawienie do rzeczywistości! Irytują mnie rozmowy, coś co czytam a nie rozumiem. Może to przez te jazdy samochodem = godzina stresu w ciągu dnia, raz na jakiś czas? Sama już nie wiem. A może to taka ogólna frustracja z powodu nic-nie-ro-bie-nia, kompleksów i zagubienia? Emocje ostatnio uzewnętrzniam przez wiersze. No można by pomyśleć, że to jakiś przełom, bo od tak dawna nie pisałam.
W domu mnóstwo książek się zawsze przewalało, a od paru tygodni także w moim pokoju. Czytam. Poza tym internet. Rozmyślanie o tym, że się sobie NIE PODOBAM, które mnie irytuje…
Dostałam już swoje kolczyki ;) Przecudne.
A i jeszcze “seksi bajki” :> Przeglądałam dziś statystyki mojego bloga. A tu się okazuje, że ktoś wlazł, brzydko mówiąc, na mojego bloga, wpisując w wyszukiwarce to hasło. I o ile to jeszcze jakoś ujdzie, choć nie wiem skąd się wzięło, to hasło “psychoza maniakalno-depresyjna” nie robi mi zbyt dobrej reputacji w sieci. Być kobietą, być kobietą…
I jeszcze na dodatek zaatakował mnie jakiś biedronko-podobny stwór…





