You are currently browsing the monthly archive for listopad 2007.
Tak to się już czasem dzieje, że w moim życiu przypadkiem zagaszczają się piosenki i zostają na bardzo długo i bardzo często, jeśli mowa o częstotliwości słuchania.
Wydaje mi się, iż tę piosenkę, a zarazem zespół wypropował koncert fundacji “W górach jest wszystko co kocham…” Nazwa ta zagościła u mnie dość dawno. Początkowo wypowiedziana z ust ludzi, którzy bywają na, organizują festiwale, potem w schronisku pod szczytem Śnieżnika była do sprzedania koszulka z tym logiem… i teraz już przegląd twórczości studenckiej, w ramach działania tej fundacji. Rozmowa na ten temat z Jurkiem, w końcu strony internetowe i muzyka. Muszę przyznać, że od przed wczoraj żałuje, że nie było mnie na tegorocznych koncertach we Wrocławiu.
Tak czy inaczej, twórczość kazano promować, więc i ja zachęcam do słuchania tej oto piosenki.
Spędziłam dziś trochę czasu na mieście w poszukiwaniu natchnienia. Bo robię prezent. Udało mi się znaleźć tu i ówdzie troszeczkę skarbów. Read the rest of this entry »
Hm… ja to jestem jakoś dziwnie skonstruowana. Ogólnie na pisanie zbiera mi się wtedy, jak mi źle. A, że ostatnio było dobrze, to nie pisałam. Dziś wprawdzie źle nie jest, ale jakoś nudno… A poza tym, jak już zaczęłam myśleć o blogu i o tym, że trochę tak nie w porządku milczeć, to coś napiszę…
Ale wstęp. Bez komentarza, a do rzeczy: Ostatnio w weekend upiekłam pierwsze w swoim życiu ciasto!
Jakże pyszny Placek Królewski :)
Oczywiście podzielę się przepisem, co to by inni mogli spróbować.
Ciasto składa się z 3 placków i masy. To po kolei:
Ciasto miodowe:
30dag mąki
1 jajko
1 łyżeczka sody
2 łyżki miodu
1/2 kostki margaryny
1/2 szklanki cukru
2 łyżki mleka
Wszystkie składniki należy połączyć, następnie wyrobione ciasto podzielić na dwa kawałki i zrobić z nich dwa placki. Każdy piec oddzielnie po 15 minut w 170 stopniach C. Osobiście doradzam, aby ciasta nie rozwałkowywać, bo się za bardzo klei od tego miodu. Polecam więc rozciągać je już palcami w foremce.
Ciasto biszkoptowe:
3 jajka
3 łyżki cukru
3 łyżki mąki
3 łyżki wody
Składniki utrzeć na gładką masę. Piec 25-30 minut w 180 stopniach C. Muszę się przyznać, że ta część ciasta mi nie wyszła. Mój biszkopt zmienił się w fale dunaju, bardziej z wierzchu przypominając karpatkę, niż puszysty biszkopt. Jedno wiem, żeby nie otwierać broń boże piekarnika podczas pieczenie biszkopta, bo nie wyjdzie!
Masa:
1/2 litra mleka
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki cukru
2 cukry waniliowe
1 masło
Zagotować mleko, masło i cukry. Dodać rozrobioną mlekiem mąkę. Gorącą masą polać ciasto. Ciekawe zjawisko, otóż gdy zrobiłam dokładnie to co było w przepisie, to masa wyszła mi za rzadka i rozlewała się na wszystkie strony, byleby tylko nie zostać na cieście. Dodałam więc więcej mąki i to pomogło. Choć wydaje mi się, że gdyby użyć budyniu waniliowego wyszło by to samo. I taniej zdecydowanie.
Na koniec, gdy mamy już wszystko, ciasto należy złożyć w następującej kolejności: ciasto miodowe/masa/ciasto biszkoptowe/masa/ciasto miodowe. I można posypać cukrem pudrem :)
Pyszności. A na dodatek na drugi dzień smakuje inaczej i chyba jak dla mnie lepiej :)
Zdjęcie idealnie wyglądającego ciasto zaczerpnięte z www.ciasta.net






