You are currently browsing the monthly archive for grudzień 2007.

Półgłosem
twoje usta
wypowiedziały me myśli.

Nie, nie możemy mówić o miłości…
To, co nas łączy jest ponad słowami, myślami, gestami…

Dotykaj
powiek mych oczu
i rzęs
mokrych od łez.

Nie, nie płaczę,
tylko znów ci się wydawało…
to… to tylko deszcz…

Odeszłam,
wiem, z własnego wyboru.
Uwierz,
musiałam, bo…

(13.07.2004)

Dziś widać znów o miłości. Temat ostatnio popularny w moich kregach. Sama nie wiem, może to z powodu Świąt?

Właściwie od nikogo wtedy nie odeszłam, bo nie miałam od kogo. Jak dziś.

Krąży za mną zapach kokosowego ciasta…

Po usłyszeniu tej historii wczoraj nie mogłam się powstrzymać i spytałam Danusie czy mogę tu umieścić. Zgodziła się, więc do rzeczy:

Międzynarodowość obejmuje polsko – angielską znajomość. W skrócie – ona polka, on anglik.

Rozmowa między mną a Danusią zapisana na gg. Pozwoliłam sobie odrobinkę zmodyfikować tu i tam :>

Danusia: a wiesz, On się do mnie nie odzywa od miesiąca ;P
Ja: i?
Danusia: chyba się obraził, że Anglia nie weszła do euro 2008 a Polska tak ;D
Ja: hahaha
Danusia: napisałam mu w moje urodziny: “czy wie że dziś są moje urodziny? a on mi na to “czy wiem że dzisiaj odpadła Anglia”
a ja mu na to że mi przykro ale że Polska przeszła
Ja: no, czyli w twoim prezencie urodzinowym odpadla anglia:P (taaa.. ja i moje małe wredoctwa)
Danusia: a on: “Whatever Poland are shit”
Ja: ojj
Danusia: i od tamtej pory się nie odzywa

Rozmowa krótka, acz treściwa.

Przyznam, że rozbawiło mnie to niemiłosiernie. I choć bardzo rozumiem te męskie footballowe pasje, między innymi dzięki tacie, który nawet cierpliwie tłumaczy mi co to spalony itp., to nie rozumiem angielskiej męskiej pasji do footballu.
Ot np. w mieście, w którym mieszkam w Angli, gdy tylko miejscowa drużyna wygra mecz, to całe miasto, całą noc świętuje. Co odbija się również na moim spaniu :>
Tak czy inaczej, tato mówi, że najlepsza jest liga angielska. Kto wie, może coś w tym jest…

Aaaa, no i trzymam kciuki, żeby w końcu się odezwał, jak już mu przejdzie złość, czy jak to tam nazwać :>

Zakochajmy się w sobie – raz do roku
Postawmy świat na głowie – raz do roku
Bez konsekwencji, bez granic,
bez odpowiedzi na zasadnicze pytania,
raz do roku.

Miło by było, nie powiem. Taki stan, który pamiętam już tylko głową, a nie emocjami. Dawny, jakby odległy. Mimo to, piosenka zespołu Słodki całus od buby i ich piosenka “Raz do roku”, nastraja mnie dziwnym optymizmem, że kiedyś, może niedługo… któż to przecież wie? ;)

A na codzień linia życia ukośna…

Narazie właśnie tak. Po dniach i tygodniach zagubienia i jakiejś klęski, jakby coś się poukładało. Ale to narazie zarys złożony z planów, marzeń i nadziei… i może jeszcze odrobiny determinacji.
Ostatnio też za mało czasu na wszystko. Uczę się testów, bo niedługo egzamin, mam jazdy o nieludzkich godzinach – dziw, że jeszcze funkcjonuję…

Ale idą Święta. W tym roku rodzinnie i w komplecie :) Nie mogę się doczekać. Zamierzam upiec ciasta. Spodobało mi się pieczenie… nowe, tym razem kaloryczne hobby? Ha ha :)