Tyle zostało do wyjazdu.
Czas w końcu przestać się oszukiwać, że ze wszystkim spokojnie zdąrzę i nadal nic nie robić.
Za dwa dni jedzie brat, trzeba mu wpakować to i owo do walizki. Tylko co, skoro pokój w kiepskim stanie, że nawet spodni nie moge znaleźć żeby wyjść z domu?
Do tego na wadze wyświetla się chyba tyle więcej ile dni zostało do wyjazdu. Katastrofa. Albo i gorzej. W nic się nie mieszczę. Najlepiej mi w domowych dresach :>
Tak więc moim aktualnym marzeniem jest, aby ubyło mi tu i tam, także w kilogramach ;)
Ostatnio w telewizji wypowiadał się jakiś chłopak, że on nie potrzebuje postanowień noworocznych, bo jest idelany i nic nie musi w sobie zmieniać.
Ot mój ideał samopoczucia :)
A dziś znikło ciasto. Upiekłam wczoraj wieczorem, a dziś… nawet okruszków nie było. Szkoda, że nie mogłam spróbować, bo pewnie było dobre…
I w prezencie troszkę uśmiechu na Nowy Rok :)







2 comments
Comments feed for this article
styczeń 5, 2008 @ 9:28 am
Jerzyk
Krr, krr.. w prezencie na Nowy Rok podrapię Cię za to zdjęcie :P
styczeń 5, 2008 @ 4:32 pm
mafefcia
wiedziałam… ale to było silniejsze… naprawdę NIE mogłam się powstrzymać :>