You are currently browsing the monthly archive for marzec 2008.
Za mna tydzien pracy. I nadal na plus :) Wprawdzie stopy mi odpadaja po kazdym dniu, ale mila atmosfera i lubie to co robie. Czasem owszem wyzywam klientow pod nosem, a szczegolnie wtedy, gdy zazyczyli sobie reklamowek (nienawidze ich), ale wciaz lubie te prace :P Zastanawialam sie nad kupieniem sobie krokomierza i noszeniem go w pracy, zeby sprawdzic ile kilometrow dziennie pokonuje, bo raczej sporo. Baaaardzo duzo wrecz. :> Ale chyba nie, bo jakbym po takim jednym dniu sprawdzila ile, to bym sie zalamala :P
Z rzeczy nowych, od wtorku przenosze sie do nowego Tesco, czyli swojego miejsca pracy juz na stale. Koniec treningu, teraz juz tylko praktyka i praktyka i speeeeeed up (niestety).
A ponizej wyjasnienie tematu posta:)

A na koniec mala anegdotka z pracy, czyli spotkanie z klientem:
Jade sobie wozkiem, a przede mna wozek taki dla klientow i booom! a tu nagle starszy pan, anglik, jedzie z naprzeciwka i mowi:
- I saw it!
- Please, dont say to anybody – szepcze i sie usmiecham
- Bloody customer – pan smieje sie ironicznie
;)
No prosze i udalo sie :) Oto jestem nowym pracownikiem Tesco i zaczynam swoja wielka przygoda z ta firma! (Nie mylic z polskim Tesco.. :/)
Dzis mialam swoj dzien wprowadzajacy, kurs bezpieczenstwa – jakies takies BHP – mnostwo gadaniny, az mnie glowa rozbolala :)
Jest radosnie. Nowe mozliwosci i pozytywny nastroj, bo wreszcie moge realizowac plany! Ha!
Jak narazie to moj nowy UNIFORM. Aktualnie tylko, bo za nie dlugo bede miec nowy, poniewaz zmienia sie dizajn. Na lepszy musze przyznac :D
A zdjecie pozniej z zszokowana mina i samozaskoczeniem od robienia zdjecia. Smieszy mnie i dlatego tu jest :P

A tutaj w prawie calosci – buty jakby nie maja znaczenia, choc mam nowe :P

Brakuje tylko plakietki z imieniem, ale tez bedzie :)
No i te obiady za 41 pensow… :P
Wlasciwie ciagle zdarza mi sie pisac o tym co juz bylo. O ile w ogole mi sie zdarza – nie oszukujmy sie, jesli o to chodzi.
W sobote byl Dzien Kobiet. Zaczal sie pieknie, zostalam obudzona bukietami tulipanow i spiewajacymi zyczeniami. Co jak co, ale tak to ja moge sie budzic codziennie :)
Wczoraj zrobilam wreszcie zdjecia, w srodku nocy prawde mowiac. Bo z pogoda sie nie dogaduje. Co wychodze z aparatem to zachodzi slonce i zaczyna padac. Tak wiec zdjec torby tez nie mam, a zdarzylam ja juz wybrudzic od moich “Authentic Denim” :> Zdooooooollnaaaa Kasia!
Ponizej moje tulipanki. Zdjecie zrobione w dobrym momencie, bo dzis juz zaczely sie lenic..






