You are currently browsing the monthly archive for kwiecień 2008.
Zakupialm ja juz jakis czas temu. Ale jak zwykle musiala chwile poczekac, dojrzec. Zabralam sie za nia wczoraj i jestem zadowolona.
Widzialam film w Polsce, ale jakos nie przyszlo mi na mysl przeczytanie ksiazki… A szkoda. Tutaj, po skonczeniu cyklu “Harry Potter” (ktory NIESTETY juz sie skonczyl) nie bylo co robic… Ksiazki w jezyku polskim w tutejszej bibliotece mnie nie rajcuja wiec bylam pewnego razu w ksiegarni.. :P
Przyznam sie. Byla w dziale dzieciecym :) To dlatego ja kupilam… z mysla, ze bedzie latwa i przyjemna. I jest takowa. Napisana prostym angielskim. Tak w sam raz. Moze sie czegos naucze :P
Narazie zaliczylam “little confusion” na temat tego czy jest chubby czy hubby… kiedys sie dowiem.
Jeszcze jest jeden fakt. Film “Opowiesci z Narnii: Lew, Wiedzma i Szafa” (czy jakkolwiek to brzmi w polskim tlumaczeniu) nakrecony zostal na podstawie drugiej czesci ksiazki. Ksiazek jest takze 7 (o ile sie nie myle).
Tak czy inaczej, czekam z niecierpliwoscia na druga czesc filmu, ktory ma sie ukazac w maju (tutaj) – ktory jest nakrecony na podstawie bodajze 4 czesci ksiazki :) “Opowiesci z Narni: Ksiaze Caspian” :)
Czekam, czekam !
W 100% handmade.
W 100% delicious.
W 100% fabulous.
Ha ha. Trzeba sobie dogadzac. I w 100% jestem pewna, ze to lepsze, zdrowsze i MNIEJ slodkie, niz to ze sklepu. No i nie sztuczne.
Przepis dla smakoszy:
Co potrzeba?
6 zoltek, cukier, gorzkie kakao, gorzka czekolada, likier Amaretto, kawa, biszkopty(male i okragle), ser Marscapone.
1. Zanim zabierzemy sie do pracy trzeba zapazyc duzy kubek kawy. Kawa moze byc sypana lub rozpuszczalna. Ja zrobilam kawe z 3 lyzeczek kawy rozpuszczalnej. Kubek potem wystawiamy za okno, zeby kawa nam calkowicie wystygla.
2. 6 zoltek miksujemy z 6 czubatymi lyzkami cukru na kogiel – mogiel przez 8 – 10 minut, lub po prostu az zrobi sie prawie bialy i puszysty.
3. Do kogla-mogla dodajemy 50 dag sera MARSCAPONE – ja dalam wiecej, tak 1/4 z pudelka w ktorym bylo 250 dag :) Miksujemy to razem, az calkowicie sie polaczy, ok 3 minut.
4. Jesli kawa wystygla, dodajemy do niej 4-6 lyzek AMARETTO (taki migdalowy alkohol/likier czy jak to tam zwal).
5. Przygotowujemy sobie jakies naczynie na nasze ciacho. Miska na przyklad, ale dno musi byc plaskie!
6. Okragle, male biszkopty namaczamy w kawie z Amaretto, kazdy przez 2-3 sekundy. Nastepnie troche potrzasamy lub odciskamy, jak kto woli, zeby usunac nadmiar plynu. Namoczone biszkopty ukladamy na dnie naczynia/miski.
7. Gdy ulozymy juz scisla warstwe namoczonych biszkoptow, zalewamy je czescia wczesniej zrobionego kremu. Na krem ukladamy kolejna warstwe biszkoptow, potem znow krem itd. az nam sie skonczy krem. UWAGA! Krem ma byc na gorze jako ostatnia warstwa.
8. Calosc posypujemy gorzkim kakao i starta gorzka czekolada.
9. Owijamy nasze naczynie folia spozywcza i wkladamy do lodowki. Na 4 godziny lub cala noc. Polecam osobiscie cala noc! (Ale rozumiem, ze niektorym lakomczuchom moze sie to nie udac! :P )
10. Wstajemy rano, bierzemy lyzke i zagladamy niewinnie do lodowki ;) Mniam!
Szlismy z bratem ostatnio po Tesco, chyba ze zeszlej niedzieli. Przemierzalismy polka za polka, zeby zrealizowac “mam ochote na cos dobrego!” Mijamy slodkosci ( a co? :P ) i nagle brat przystaje, usmiecha sie tajemniczo. Podchodze. Okazuje sie, ze patrzymy na jakies ciekawe… hm… cukierki chyba.
- O jaaaa! Jadlem takie za szczyla. Tato przywozil je z Wegier. – Po czym wpakowal pudelko do koszyka.
Nie wiedzialam szczerze mowiac o czym to brat mowi. Gdyz te 8 lat roznicy miedzy nami robi swoje. Smaki juz nie te, miejsca juz nie te…
W domu, czym predzej rozpakowalismy zdobycz “dziecinstwa”. Brat rozplynal sie na krzesle stwierdzajac, ze to dokladnie taki sam smak jak wtedy.
- Napisz tacie czy pamieta te cukierki. Musi pamietac. – Spytalam. Z ciekawosci. Nie pamietal, bo jak to stwierdzil: “Przeciez to on je zarl a nie ja” :)
Sprobowalam. Nie musial mnie dlugo namawiac.
Nie umiem okreslic tego smaku. Rozplywajace sie w ustach pistacje, kawalki wisni w miekkiej bialej puszystej masie, jak pianka. Niektore oblade gorzka czekolada… Niepotrzebnie, oj niepotrzebnie.
Mam wrazenie ze skads znam ten smak… skads go kurcze znam…








