Dodaje dopiero teraz, gdyz mam wreszcie chwile by to zrobic. W piatek pojechalam znow do Shrewsbury. Tym razem zero zdjec, gdyz nie bylo co uwieczniac. Spalam, marudzilam, jadlam, spacerowalam. I tyle. Ale co tam, mozna czasem poleniuchowac.

Pogoda wciaz piekna. Az za piekna. Gdyz w moim pokoju robi sie sauna od godziny 12-13! Wiec jak wracam z pracy to wprost do tej sauny. Okno na osciez, drzwi tak samo – szcztuczny przeciag to jedyny pozyteczny wynalazek w tym okresie.

Wczoraj spedzilam z bratem dzien w parku jedzac lody ;) Niedziela musi w koncu byc rodzinna! Jak zwykle bez aparatu. Kiedy ja sie w koncu naucze ?!

I moje czwartkowe arcydzielo. Mleczyk!

Obawiam sie jednak, ze sezon dopiero sie zaczal ;-)

Chcialabym przeslac specjalne pozdrowienia dla Jerzyka :*