To byl bardzo zwariowany tydzien. Jesli tak wyglada zycie doroslych, to ja nie chce. Choc moze… bo w koncu wydarzylo sie troche dobrych rzeczy.

We wtorek juz bezpowrotnie przestalam byc nastolatka (przynajmniej formalnie). 20 lat. To chyba jest cos?

Mialam w urodziny napisac posta, takie jakby podsumowanie. Ale jakos nie moglam sie zebrac. Nie wiem. Tyle rzeczy sie dzieje, o ktorych moglabym pisac, ale jakos tak. Sama nie wiem.

Niedlugo sie rozstrzygnie. Jutro interview na Uniwersytecie. Cross fingers guys! I juz nie moge doczekac sie wakacji. Jade do Grecji!!! :) I jeszcze Mariusz dal mi chwilowo swoj aparat. Ruszamy na miasto… a wpierw naladowac trzeba baterie :P hi hi

Pozytywnie. Jest dobrze. Niesie mnie pozytywna mysl!