You are currently browsing the category archive for the 'muzyka' category.
Dziś nastrój nieco sentymentalny. Marudna jestem na codzień, więc to nie wynika z nastroju.
Zakochałam się w muzyce z tego filmu*
Wczoraj oglądaliśmy “Once” – irlandzki film o miłości, muzyce i marzeniach. A ja się w tej muzyce zakochałam.
If u want me.. satisfy me..
Aktualnie próbuję się zakochać… w sobie. W tym jak jest. I, że już tak będzie.
Chciałabym wrócić do swoich marzeń o pisaniu.
Znów pisać wiersze.
Znaleźć temat na książkę.
Uwierzyć, że będzie to miało jakikolwiek sens.
If u want me.. satisfy me..
niczym ciepły letni wiatr,
dotykał mojego ciała
zbyt zdecydowanie, bym
mogła uwierzyć, że to nic…
dotykał mej twarzy
zbyt blisko bym
mogła uwierzyć, że to był przypadek..Śnij
snem na jawie,
nie uciekaj od słów,
których nikt nie wypowiedział.
A w tle
niech płynie zapach cynamonu.
(1.03.2005)
* Muzykę do tego filmu stworzyli Glen Hansard i Marketa Inrglova.
Zakochajmy się w sobie – raz do roku
Postawmy świat na głowie – raz do roku
Bez konsekwencji, bez granic,
bez odpowiedzi na zasadnicze pytania,
raz do roku.
Miło by było, nie powiem. Taki stan, który pamiętam już tylko głową, a nie emocjami. Dawny, jakby odległy. Mimo to, piosenka zespołu Słodki całus od buby i ich piosenka “Raz do roku”, nastraja mnie dziwnym optymizmem, że kiedyś, może niedługo… któż to przecież wie? ;)
A na codzień linia życia ukośna…
Narazie właśnie tak. Po dniach i tygodniach zagubienia i jakiejś klęski, jakby coś się poukładało. Ale to narazie zarys złożony z planów, marzeń i nadziei… i może jeszcze odrobiny determinacji.
Ostatnio też za mało czasu na wszystko. Uczę się testów, bo niedługo egzamin, mam jazdy o nieludzkich godzinach – dziw, że jeszcze funkcjonuję…
Ale idą Święta. W tym roku rodzinnie i w komplecie :) Nie mogę się doczekać. Zamierzam upiec ciasta. Spodobało mi się pieczenie… nowe, tym razem kaloryczne hobby? Ha ha :)
Tak to się już czasem dzieje, że w moim życiu przypadkiem zagaszczają się piosenki i zostają na bardzo długo i bardzo często, jeśli mowa o częstotliwości słuchania.
Wydaje mi się, iż tę piosenkę, a zarazem zespół wypropował koncert fundacji “W górach jest wszystko co kocham…” Nazwa ta zagościła u mnie dość dawno. Początkowo wypowiedziana z ust ludzi, którzy bywają na, organizują festiwale, potem w schronisku pod szczytem Śnieżnika była do sprzedania koszulka z tym logiem… i teraz już przegląd twórczości studenckiej, w ramach działania tej fundacji. Rozmowa na ten temat z Jurkiem, w końcu strony internetowe i muzyka. Muszę przyznać, że od przed wczoraj żałuje, że nie było mnie na tegorocznych koncertach we Wrocławiu.
Tak czy inaczej, twórczość kazano promować, więc i ja zachęcam do słuchania tej oto piosenki.





